Przeczytaj bezpłatny numer czasopisma,

które pomaga dyrektorom w
codziennej pracy i śledzeniu
zmian prawnych

Wypalenie zawodowe nauczycieli

O niebezpiecznym syndromie rozmawiamy z dr. hab. Sylwiuszem Retkowskim, kierownikiem Zakładu Psychologii Organizacji i Marketingu i prorektorem ds. dydaktycznych Uniwersytetu SWPS.

 

Czym jest syndrom wypalenia zawodowego?

Syndrom wypalenia zawodowego to poczucie braku energii, przy czym odczuwane jest zmęczenie fizyczne oraz poznawcze. Można więc powiedzieć, że jest to takie poczucie fizycznego, poznawczego i emocjonalnego braku energii. Efektem tego jest dramatyczny spadek motywacji do pracy u takiego pracownika.

 

Jakie, poza już wspomnianymi, są symptomy wypalenia zawodowego u nauczycieli?

Myślę, że wypalenie zawodowe działa uniwersalnie, niezależnie od grupy zawodowej. Natomiast gdyby się zastanowić, jakie są jego objawy u nauczycieli, to przede wszystkim jest to uczucie niezwykłego wyczerpania wykonywaną pracą. Ważnym objawem jest także pewnego rodzaju dystansowanie się i oddalanie od pracy. Niektórzy nawet nazywają to cynizmem, ale w rzeczywistości polega to na tym, że zawodowe sprawy dotyczące uczniów czy kolegów z pracy stają się takiej osobie coraz bardziej obojętne. Jest ona znużona i nie ma ochoty się w nie zagłębiać. Do głównych symptomów wypalenia należy więc z jednej strony brak sił fizycznych i emocjonalnych, a z drugiej strony takie depersonalizowanie wszystkiego.

 

Wypalenie zawodowe jest pewnym procesem, nie przychodzi to nagle, tylko jest skutkiem pewnych wydarzeń i sytuacji. Jakie są fazy tego procesu?

Czy w ogóle są fazy, to jest kwestia dyskusyjna, bo nie wszyscy się z tym zgadzają. Generalnie praca powoduje zmęczenie. Jeśli jednak jest tak, że zmęczenie pracą się nasila i te okresy są coraz dłuższe, to w końcu zostaje samo zmęczenie i to jest ten moment, w którym okazuje się, że jest to wypalenie zawodowe. W przypadku nauczyciela można to zauważyć wtedy, gdy wraca on z ferii albo z wakacji i czuje głęboką niechęć do spraw, które dotyczą przedszkola. Wtedy oznacza to, że wypalenie zawodowe rozwinęło się w pełnej formie. Myślę, że tutaj nie należy mówić o fazach, ale o takim stopniowym narastaniu tych dwóch symptomów – braku energii zawodowej w odniesieniu do tego, co osoba powinna zrobić jako nauczyciel i coraz większym dystansowaniu się od pracy i myśleniu: „mnie to właściwie nie interesuje”, „nie obchodzi mnie to”, „ci uczniowie mnie nie obchodzą”.

 

Jak więc odróżnić początek wypalenia zawodowego od zwykłego zmęczenia?

Początek wypalenia zawodowego nie tak łatwo jest odróżnić od zwykłego przemęczenia, bo są to takie narastające momenty, kiedy osoba czuje się bardzo wyczerpana. Przy zmęczeniu jest podobnie. Problem jednak polega na tym, że zmęczenie szybko mija i można się łatwo zregenerować w czasie wolnym, podczas weekendu czy ferii – wtedy energia wzrasta. W przypadku gdy zmęczenie jest bardziej rozwinięte, tak się nie dzieje. W takiej sytuacji zwykle przerwa w pracy powoduje myślenie o tym, jaka ta praca jest okropna i że właściwie nie sprawia żadnej przyjemności. Gdy trzeba rano wstać do pracy, to osoba dotknięta wypaleniem odczuwa fizyczną niechęć do tego, aby do tej pracy wyjść.

 

Jakie mogą być przyczyny wypalenia zawodowego?

Przyczyn może być wiele i mogą być zróżnicowane. Jest kilka takich ważnych aspektów, które decydują o tym, czy wypalenie pojawia się w danej organizacji częściej, czy rzadziej. Istotną kwestią jest przeciążenie rolą zawodową, co oznacza, że bardzo często taka osoba doświadcza w pracy różnych wymagań, które uważa za niemożliwe do spełnienia, i to prowadzi do tego, że nie jest w stanie się zregenerować. Mając tyle różnych spraw i zobowiązań, właściwie nie wie, do czego najpierw się zabrać. To jest jeden z czynników, które mogą nasilać wypalenie zawodowe. Drugim jest poczucie, że bardzo istotne wymagania są stawiane przed nauczycielami i nie mają oni pewności, czy są w stanie im sprostać. Trzecią przyczyną jest słabe nagradzanie – gdy nauczyciel w początkowej fazie kariery zarabia relatywnie mało, wtedy faktycznie na samym początku kariery może się pojawić pytanie, czy to ma sens, czy ma sens angażowanie się w ten typ pracy. Czwarty aspekt to poczucie, że nagradzanie w tym zawodzie jest niesprawiedliwe. W placówkach oświatowych może się zdarzyć, że dyrektorzy dysponują relatywnie ubogimi możliwościami motywowania najlepszych pracowników, nie mają na to dużych środków i nie mogą mocno różnicować tych najlepszych i tych gorszych nauczycieli. W tym przypadku liczy się to, na jakim poziomie kariery jest nauczyciel, nie ma znaczenia, że ktoś jest lepszy, jeśli jest na początku kariery. To prowadzi do poczucia braku sprawiedliwości i może też nasilać objawy wypalenia. Piątym powodem jest niedopasowanie wartości. Ludzie idą do pracy z nastawieniem, że chcą pracować w danym zawodzie, bo… I tutaj pojawia się pytanie, dlaczego ludzie wybierają zawód nauczyciela. Bardzo często kieruje nimi poczucie, że chcieliby innych uczyć, pomagać im. Jednak w przypadku gdy nauczycielem zostanie osoba, dla której najważniejsze jest zarabianie dużych pieniędzy, to bardzo szybko dochodzi do konfliktu wartości – trudno jest zarabiać duże pieniądze, pracując w przedszkolu, więc ten zawód jest wtedy niedopasowany do preferencji danej osoby. 

 

Czyli w dużym stopniu wiąże się to z oczekiwaniami?

Tak, jest to ściśle związane z oczekiwaniami i tak jest nie tylko w zawodzie nauczyciela, ale też np. lekarza czy każdym innym. Jeśli nasze oczekiwania odbiegają od tego, co dzieje się w danym zawodzie, to bardzo szybko będziemy głęboko niezadowoleni. Kolejnym czynnikiem jest społeczność danej placówki. Czy jest to społeczność, w której się dobrze funkcjonuje, czy pracownicy dzielą się pochwałami, są zadowoleni, mają dobry humor, wzajemnie się wspierają? Czy może jest to zespół, w którym najważniejsza jest zawiść, zazdrość i nie ma w nim wsparcia, bo każdy z satysfakcją przyjmuje to, że komuś się nie powiodło? W takiej społeczności dominują emocje negatywne. Ewidentnie szybciej dochodzi do wypalenia zawodowego w placówce, w której nie ma wsparcia społecznego, gdzie ta społeczność po prostu nie funkcjonuje dobrze.

 

Jakie powinno więc być środowisko pracy nauczycieli, żeby ryzyko wystąpienia wypalenia zawodowego było jak najmniejsze?

Powinno to być przede wszystkim środowisko ludzi wzajemnie się wspierających, którzy gdy na przykład jest jakiś problem, chętnie sobie pomogą, zastąpią kogoś, doradzą, co zrobić z bardzo trudnym uczniem lub bardzo trudnym klientem, takim jak rodzic roszczeniowy. Tak to powinno wyglądać. 

 

Nasuwa się pytanie, jak sprawić, żeby środowisko pracy właśnie takie było? 

Tak naprawdę dwie strony są za to odpowiedzialne. Jedna  to dyrektor przedszkola i jego zastępcy, którzy mogą stymulować rozmowy, nie pro forma, ale prowadzić realne działania, żeby wspierać się wzajemnie, albo – wprost przeciwnie – 
mogą tworzyć atmosferę terroru, bardzo wysokich wymagań i dawania ciągle negatywnych feedbacków, a wtedy bardzo trudno jest zbudować dobrą społeczność. Nie można jednak wszystkiego zrzucać na dyrektora. W przedszkolu mamy do czynienia z ludźmi, którzy skończyli studia wyższe i to może być potęga – duża grupa wykształconych osób, które mogą wziąć odpowiedzialność za to, żeby utworzyć dobrą społeczność. To od nich zależy, czy wzajemnie inwestują w siebie, czy znajdują czas, żeby ze sobą porozmawiać, czy podejmują czasami obowiązki za kogoś, kto nie jest w stanie ich wypełnić lub źle się czuje albo z jakichś powodów potrzebuje wsparcia, czy są chętni do pomocy. Tego akurat nie można zadekretować. Nie można zarządzić, że od tej pory wszyscy sobie pomagamy czy uśmiechamy się do siebie – 
to jest już trochę kwestia zespołu nauczycieli. Nie wierzę, że w dużym przedszkolu wszyscy będą się lubić, ale mogę sobie wyobrazić sytuację, że z pewnością będą kręgi osób, które będą darzyć się większą sympatią. Nie ma znaczenia, w jaki sposób zbudowane są takie grupy, ważne jest, żeby ludzie, którzy pracują w przedszkolu, czuli, że są z jakiejś grupy, że mogą się komuś zwierzyć, że mogą kogoś poprosić o pomoc.

 

Co może zrobić dyrektor, gdy zauważy u swojego pracownika zmniejszenie motywacji do pracy lub pierwsze objawy wypalenia zawodowego? W jaki sposób może temu zapobiegać? 

Zapobiegać można poprzez ograniczenie tych czynników, które wcześniej wymieniałem jako przyczyny wypalenia zawodowego, czyli np. stosując sprawiedliwe wynagradzanie. Dyrektor może też starać się lepiej traktować tych, którzy są bardziej zaangażowani. Oczywiście, w ramach swoich możliwości musi pilnować, żeby te przeciążenia były równo rozłożone. Ważne jest też stymulowanie rozmów oficjalnych na tematy związane z wzajemnym wspieraniem się. 

 

A jak można zadziałać, kiedy już widać, że jakaś osoba nie do końca daje sobie radę z powierzonymi zadaniami?

To już jest trudniejsza sprawa. Można z taką osobą porozmawiać lub zastanowić się, czego ona potrzebuje, albo wypytać ją o to. Tak naprawdę w Polsce nie ma takich mechanizmów wspierania. Są roczne urlopy zdrowotne, ale to już jest ostateczność. Teraz po reformie jest to bardzo mocno ograniczone, więc nie ma właściwie takiej instytucjonalnej pomocy, do której mógłby się dyrektor zwrócić i powiedzieć – mam nauczycielkę, która jest świetna, ale niestety ostatnio coś z nią jest nie tak i potrzebuje pomocy. Coś w rodzaju takiego superwizora. Niestety w Polsce nie ma takiej możliwości. To chyba wskazuje, w jaką stronę to powinno pójść. Wydaje się, że takie rozwiązanie byłoby wskazane. 

 

Gdzie można znaleźć takie instytucje czy mechanizmy wspierające osoby dotknięte wypaleniem zawodowym?

Na pewno w służbie zdrowia, ale poza Polską. Szczególnie w krajach skandynawskich jest mnóstwo takich ukrytych mechanizmów wspomagających ludzi, którzy znajdują się w trudnej sytuacji. Myślę, że skoro to działa w tak trudnych zawodach jak medyczne, to na pewno można by stworzyć coś takiego w zawodzie nauczyciela. Wiem, że w Polsce, na pewno w Gdyni, a być może też w innych miejscach, są takie środowiska pracowników pomocy społecznej, które wywalczyły sobie takie możliwości i przekonały, że warto inwestować w kogoś, kto będzie takim superwizorem, kto będzie niejako dawał pomoc osobom znajdującym się w trudnej sytuacji zawodowej, np. dlatego, że są wyczerpane pracą i ten poziom wypalenia staje się coraz wyższy. 

 

To nie są grupy sformalizowane, oficjalne? 

W przypadku służby zdrowia są to grupy sformalizowane, opłacane przez służby medyczne, czyli szpitale, instytucje medyczne, a w przypadku pracowników społecznych – również przez miasto, które zdecydowało się w to zainwestować, więc ma to formalny charakter. W instytucjach medycznych są to grupy sformalizowane – tam wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że bardzo łatwo jest utracić człowieka albo spowodować, że będzie źle pracował, ale później wyprowadzić go z tego stanu jest bardzo trudno, a skądinąd nie jest wcale tak łatwo o dobrych pracowników, więc warto o nich dbać. W kontekście tego, co dzieje się teraz na rynku pracy, myślę, że może być teraz trudniej o dobrych pracowników, bo jest jednak relatywnie dużo ofert pracy, więc może takie myślenie zacznie też docierać do szkół i przedszkoli. Tylko teraz pytanie, do kogo ono powinno dotrzeć. Moim zdaniem nie tyle do dyrektorów, bo część z nich bardzo chętnie by z takich metod skorzystała, tylko raczej do decydentów, czyli z jednej strony do ministerstwa, które mogłoby przeznaczyć na to jakieś środki, bądź do władz miasta, które dałyby się przekonać, że warto inwestować i tworzyć takie instytucje dla nauczycieli. Oczywiście, jeśli będzie nadmiar nauczycieli w stosunku do liczby miejsc pracy, to nie będzie to łatwe do wprowadzenia, ponieważ będzie wtedy taka pokusa, żeby myśleć, że jeżeli ktoś nie wytrzymuje, to może niech odejdzie z zawodu, a znajdzie się ktoś następny. Ale to jest myślenie bardzo krótkowzroczne. 

 

Jakie metody wsparcia funkcjonują za granicą, czy można przełożyć je na realia polskie?

Nie można jednoznacznie wskazać jakichś metod, bo nie istnieje żaden ich spis. Niewątpliwie jednak są różnego rodzaju działania, szkolenia albo formalne grupy (opłacane przez pracodawców albo instytucje zatrudniające różne grupy zawodowe) pomagające w sytuacji wypalenia zawodowego. Można też się zastanawiać, co robić samemu, na własną rękę. Jeżeli nauczyciel pracuje w placówce, w której źle się dzieje, np. dyrektor źle zarządza kadrą albo ludzie się nie wspierają lub panuje wzajemna zawiść, to wątpię, czy bez dokonania zmian organizacyjnych oraz zmian w kulturze tej placówki taki człowiek może uniknąć wypalenia zawodowego, nawet podejmując indywidualnie próby radzenia sobie z własnym z problemem.

 

Jakie mogą być konsekwencje wypalenia zawodowego?

Z jednej strony są to osobiste konsekwencje, czyli brak energii – człowiek nie ma siły, żeby wydajnie pracować. Ważne jest też, że wypalenie często pojawia się u zwyczajnych osób, to nie jest żadna psychopatologia w tym sensie, że jak ktoś ma kłopoty psychiczne, to wtedy będzie się łatwiej wypalał. Wypalenie zawodowe jest zjawiskiem, które wynika z bardzo wygórowanych wymagań pracy. Gdyby popatrzeć na konsekwencje wypalenia zawodowego u nauczycieli dla szkół, przedszkoli, uczniów i klientów, to powiedziałbym, że jest ich dużo. Wśród najważniejszych można wymienić podwyższoną absencję, powracające myśli, że należałoby może rzucić pracę albo zmienić zawód, obniżoną satysfakcję z pracy, obniżone zaangażowanie. Ważnym aspektem jest też narastanie konfliktów i różnego rodzaju zakłóceń w pracy. W zespole może się zdarzyć, że jeśli ktoś jest mocno wypalony, to jego kłopoty z pracą zaczynają rzutować na pracę innych ludzi, więc w środowisku może dochodzić do kłótni i konfliktów. Udowodniono też, że wypalenie może mieć negatywny wpływ na życie prywatne nauczycieli. Stres przeżywany przez nich w związku z wypaleniem jest przenoszony do domu i wpływa na pogorszenie się jakości życia prywatnego i na pogorszenie się jakości życia w ogóle.

 

Czym to może się przejawiać w życiu osobistym?

Bardzo często pojawiają się w takim przypadku kłopoty ze snem, różnego rodzaju psychosomatyczne objawy pojawiające się na samą myśl o pracy. W sytuacji wypalenia trudno jest wrócić z pracy do życia prywatnego i być miłym i sympatycznym dla dzieci czy partnera. Negatywne emocje związane z pracą mogą być dalej przenoszone na osoby z najbliższego otoczenia rodzinnego. 

 

Dlaczego wypalenie zawodowe występuje bardzo często właśnie wśród nauczycieli? 

Wypalenie zawodowe generalnie zdarza się często w grupach zawodowych, w których celem jest pomaganie innym albo w których ważny jest bliski kontakt z klientem, pacjentem, uczniem, czyli w tzw. zawodach społecznych, chociaż najnowsze badania wskazują, że wypalenie zawodowe może pojawiać się też u menedżerów, w zawodach, gdzie pojawiają się nadmierne wymagania. Myślę, że w zawodzie nauczyciela problem polega na tym, że wymagania dotyczące tego, jak powinniśmy się zachowywać wobec uczniów czy rodziców, nie są precyzyjne i w związku z tym, gdy nauczyciel bardzo się angażuje, to tych wymagań jest coraz więcej, czasu coraz mniej, w którymś momencie nauczyciel zaczyna czuć, że brakuje mu energii. Ważne jest, by w przypadku osób dotkniętych syndromem wypalenia zawodowego pamiętać, że nie zawsze tak było, że kiedyś ich motywacja w pracy była większa. Wtedy zwykle mówimy o problemie wypalenia zawodowego. Czasami zdarza się też, że ktoś podejmuje jakąś pracę i od początku nie jest zaangażowany, dystansuje się i nie ma siły ani chęci do pracy – wówczas nie jest to wypalenie zawodowe, tylko problem nieodpowiednio wybranego zawodu.

 

Czyli przyczyną tego, że wśród nauczycieli często zdarza się wypalenie zawodowe, może być też nieodpowiednio wybrany zawód?

Tak. Zdarza się, że zawód nauczyciela zostaje wybrany niejako na końcu, po wyczerpaniu innych alternatyw. Wtedy pojawia się pytanie, czy to było jego marzeniem i czy on się do tego nadaje. Bardzo często odpowiedź brzmi – nie. Gdy ktoś pracuje w zawodzie, który nie jest dla niego odpowiedni, to raczej nie można wtedy mówić o wypaleniu, ale o konsekwencjach wykonywania pracy, której nie chce wykonywać. 

 

Co może w takim razie zrobić nauczyciel, aby nie stracić motywacji do pracy, żeby cały czas była ona na takim poziomie jak wtedy, gdy zaczynał pracę, albo żeby wzrastała?

Trudno tutaj o konkretne rady. Trzeba zaakcentować rolę wsparcia społecznego. Ważne jest, żeby dużo rozmawiać z innymi ludźmi na temat tego, jak wykonujemy pracę, jakie mamy problemy w związku z pełnionymi obowiązkami, czyli szukać wsparcia i oczywiście samemu też je dawać, bo to działa w obie strony. Najważniejsze moim zdaniem jest znalezienie sobie grupy, w której możemy rozmawiać na trudne tematy, zwierzać się, przyznać, że odczuwamy silne negatywne emocje, ponieważ ważnym elementem wypalenia są pojawiające się negatywne emocje, np. wobec uczniów czy bardzo trudnych rodziców. To normalne, że takie emocje się w ogóle pojawiają, ale jeśli zaczynają dominować, wtedy jest to problem, bo to oznacza, że praca generuje tak duże emocje, iż nie jesteśmy w stanie ich opanować. 

 

Co może w takiej sytuacji zrobić sam nauczyciel? 

Jeśli jest to problem indywidualny, bo generalnie w pracy jest dobrze i jest to dobra społeczność, najlepiej wtedy działać indywidualnie. Istnieją różne działania uważane za korzystne, które wzmacniają jednostkę, np. trening antystresowy, trening umiejętności społecznych, zarządzanie wymaganiami pracy czy hobby, które pozwala na zdystansowanie się wobec pracy. Jednak w przypadku gdy mamy do czynienia z sytuacją, że w placówce źle się dzieje (kwestia przełożonego, niesprawiedliwych zasad czy rozbitej, zawistnej społeczności), wtedy oczywiście można spróbować działać indywidualnie, ale można też podjąć próbę zmiany warunków pracy, co nie zawsze jest łatwe. W sytuacji gdy miałaby to robić tylko jedna osoba, powinna może rozważyć zmianę miejsca pracy – niektórzy nie wytrzymują pracy w takich niesprzyjających warunkach. 

 

Co może jeszcze obniżać motywację nauczycieli do pracy? 

Wypalenie jest skutkiem nadmiernych wymagań, jednak w przypadku gdy w zespole jedna osoba nie daje rady, to może być to problem tej właśnie osoby. Natomiast gdy w dużym zespole wiele osób nie daje rady albo sygnalizuje, że ma poważne trudności, to problem może tkwić w samej organizacji. W przedszkolu może to oznaczać, że zespół zarządzający jest za bardzo wymagający i nie daje nauczycielom potrzebnych zasobów.

 

Czy nauczyciel, który zauważy u swojego kolegi wypalenie zawodowe, może coś zrobić, by mu pomóc?

Warto w takiej sytuacji podejmować rozmowę na ten temat, bo może się okazać, że dla kogoś problemem są takie aspekty wykonywania pracy, na które inna osoba ma wpływ. Czasami gdy ktoś ma obniżony nastrój, może w ogóle nie dostrzegać takich możliwości jak wsparcie innych, dlatego dobrze jest z nim porozmawiać. W przypadku gdy taki stan trwa długo, wtedy sprawa jest bardzo poważna i należy porozmawiać o tej sytuacji z dyrektorem, bo trudno aby ktoś wykonywał pracę, do której nie ma siły – wpływa to na tę osobę negatywnie i jakość pracy też się pogarsza. W Polsce brakuje systemowego działania, grup metodycznych, które specjalizowałyby się w pomaganiu nauczycielom. Byłoby wskazane, żeby osoby kompetentne i wyszkolone mogły pomagać nie konkretniej szkole, przedszkolu czy osobie, ale całej grupie zawodowej.

 

Ten serwis używa plików cookies zgodnie z Polityką Cookies. Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza jej akceptację.